niedziela, 15 grudnia 2013

Wyjście z homoseksualizmu?

Dyskusja na temat nie przestaje trwać i angażować, prowadząc nieraz do dość brutalnych posunięć, jakie miały miejsce na przykład we Francji (http://mikker-story.salon24.pl/552408,homoseksualisci-zaatakowali-katolicka-katedre), U.S.A (http://www.wykop.pl/ramka/1576835/homoseksualisci-zaatakowali-mezczyzne-trzymajacego-transparent-religijny) czy Argentynie (http://www.pch24.pl/homoseksualni-aktywisci-w-obrzydliwy-sposob-zaatakowali-katolikow,19558,i.html).  Pokazuję te wycinki z prasy nie dlatego żeby obrazić osoby homoseksualne, wiem, że tak jak różni są katolicy, czy ateiści, tak różni  są ludzie utożsamiający się z homoseksualnym sposobem życia. Sprawą fundamentalną w walce o równość i tolerancją zawsze staje się "odrzucenie i dyskryminacja". Gdy z kolei ktoś o poglądach konserwatywnych powołuje się na fakt, że sytuacja zaczyna się wymykać z pod kontroli ponieważ w imię walki o równość i tolerancję zaczyna dochodzić do poważnych naruszeń wolności i równości w stosunku do osób, które np. na związki homoseksulane nie chcą się zgodzić np. (http://wpolityce.pl/wydarzenia/68359-brytyjski-homoterror-odmowisz-pokoju-gejom-musisz-sie-liczyc-z-bankructwem-taki-los-spotkal-pare-chrzescijanskich-hotelarzy), wówczas osoby ze środowiska pro-homoseksualnego podnoszą wrzawę, że muszą walczyć o swoje prawa ponieważ są prześladowani: (http://polska.newsweek.pl/krytyka-polityczna-atak-pokaz-filmu-lgbt-newsweek-pl,artykuly,273516,1.html)
           Od czasu do czasu ktoś powie za dużo i wtedy niektórzy z nas zaczynają się zastanawiać o co tutaj naprawdę chodzi. Zacytuję znany fragment "Pani Masha Gessen, podczas dyskusji w Sydney mówi: „Nie chodzi o prawo homoseksualistów do zawarcia małżeństwa, ale o to, że instytucja małżeństwa powinna przestać istnieć. Walka o małżeństwa dla homoseksualistów zazwyczaj wiąże się z ukrywaniem tego, co mamy zamiar zrobić z małżeństwa, kiedy ten cel osiągniemy. Mówienie, że instytucja małżeństwa wówczas nie ulegnie zmianie, jest kłamstwem.” (Fragment z http://www.fronda.pl/a/aktywistka-homoseksualna-naszym-celem-zniszczenie-instytucji-malzenstwa,28019.html) 
           Ktoś może uważać, że słowa te są przesadzone. Gdyby jednak przyjrzeć się jak wyglądał proces zmian w konstytucji w zakresie definicji małżeństwa i zastanowić się nad jego efektami społecznymi można dojść do ciekawych pytań. Niemcy zalegalizowali związki homoseksualne ponad dekadę temu (http://fakty.interia.pl/swiat/news-niemcy-dozwolone-malzenstwa-homoseksualne,nId,786476). Od znajomego Jezuity wiem, że w Niemczech likwidowane kościoły liczone są w tysiącach. Ktoś powie, bardzo dobrze, dzieku temu ten cały kler nie będzie marnował pieniędzy podatników. Smutny to moim zdaniem moment gdy strażnika wartości wyrzuca się z kraju.
Można stwierdzić, że bez Kościoła sobie poradzimy doskonale i Bóg do niczego nie jest nam potrzebny. Sam osobiście żyłem 25 lat bez Boga. Nadszedł kryzys. Zacząłem myśleć i samobójstwie. Wtedy po raz pierwszy poszedłem z własnej woli do kościoła. Tam, również po raz pierwszy zacząłem się z całego serca modlić. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu ta modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi. Trudno to po ludzku opisać, ale poczułem jakby ktoś przyszedł i zabrał cały smutek, znużenie i cierpienie. Nagle jakby z nieba spłynął na mnie pokój jakiego nie znałem. Zrozumiałem w jednej chwili, że Jezus, którego widziałem przed sobą w postaci figury, nie jest martwym wymysłem, choć w takim przekonaniu mnie wychowano. Poczułem, że jestem przez kogoś bardzo kochany. Wiedziałem, że tą miłością darzy mnie Jezus, którego wcześniej uważałem za bajkę. To brzmi niewiarygodnie. Wiem o tym. Musiałem dostać mocno po głowie od życia żeby w ogóle dopuścić myśl o tym że Jezus jest prawdziwą osobą. Ten osobisty fragment zamieszczam tutaj ponieważ wcześniej byłem skłonny patrzeć na homoseksualizm jako coś czego nie da się zmienić. Tamto doświadczenie na Jasnej Górze sprawiło, że zacząłem sie zastanawiać na wieloma aspektami życia. Zacząłem analizować proces wychowania jaki przeszedłem i jego efekty. Poznałem też wielu ludzi, którzy byli wychowywani bez Boga a którzy się nawrócili. Zrozumiałem na swoim przykładzie i innych osób, że każdy brak miłości, każda złość, kłótnia, czy niewłaściwe przekroczenie granic fizycznych rzutują na psychikę dziecka z ogromną siłą. Oczywiście mając skłonności homoseksualne postanowiłem szukać uzdrowienia w Kościele. I w Pomocy 2002 je znalazłem. Obserwuję dzisiejszy świat z wielkim niepokojem, bo ludzie bardzo inteligentni i świadomi mówią nieraz, że walka homoseksualistów o ich prawa jest jak najbardziej słuszna, że przecież ideologia gender ma bardzo ważne zadanie społeczne, ma rozbić nasze stereotypy. W tym momencie często przypomina mi się, że ludzkość od wielu tysięcy lat próbuje stworzyć systemy gospodarcze, społeczne i ekonomiczne i zawsze jakoś dziwnym trafem najczęściej okazuje się, że nasza chciwość i pycha biorą górę i żadna ideologia nie jest w stanie zapewnić nam równości, sprawiedliwości i godności. Stąd mój osobisty wybieg. Zmiana naszego świata na lepsze jest możliwa tylko w miłości. A prawdziwą miłością jest Bóg. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie przekroczyć swojego egoizmu. Pokazały nam to tysiące lat naszej historii. Dokładnie tak będzie i teraz. W walce o tolerancję zostanie dokonanych bardzo wiele złych czynów. W walce przeciwko LGTB zapewne też. Pozostaje pytanie: dlaczego 2% ludzi na świecie, bo tyle średnio jest osób homoseksualnych doprowadza do zmian w ustawach, które są fundamentem ludzkości? Walka o prawa nigdy się nie kończy. Mam raczej wrażenie, że doprowadza do całkowitego zeświedczenia społeczeństw, które się jej poddają. Jak dotąd o skutkach społecznych się nie mówi. Czy jednak zrobiono jakiekolwiek badania na ten temat? Nigdy o takich nie słyszałem. Zapytano tylko psychologów czy związki homoseksualne będa spełniać wymagania rodziny heteroseksualnej, psycholodzy orzekli, że tak. A jeśli się okaże, że dzieci z rodzic homoseksualnych mają więcej problemów ze swoją tożsamością, z poczuciem wartości, z odnalezieniem siebie, (Mark Regnerus, http://wpolityce.pl/wydarzenia/31255-kolejne-badania-uderzaja-w-gejowska-propagande-i-pokazuja-ze-dzieci-potrzebuja-normalnej-rodziny) tak pokazują wielokrotnie zwalczane badania profesora socjologii z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Texas. Nawet jeśli dałoby się cokolwiek tym badaniom zarzucić, choć komisje Uniwersytetu wielokrotnie to sprawdziły i podejrzenia odrzuciły, to czy dobro małego człowieka nie powinno być całkowicie fundamentalną sprawą? Jeśli są podejrzenia, że takie relacje mogą dziecku zaszkodzić, to czy mamy prawo na to zezwalać? Pytania, na które każdy sam musi sobie odpowiedzieć...Dlaczego w takim razie państwa pozwalają na legalizacje małżeństw homoseksualnych i adopcję dzieci przez te pary? Dlaczego bez odpowiednich badań uznaje się, że związki te będą spełniać rolę zdrowej rodziny? Skoro wszystkie badania tego środowiska pokazują, że większość homoseksualistów prowadzi bardzo rozwiązłe życie seksualne, to jak możemy zagwarantować, że dzieci trafią do par, które będą sobie wierne? Czy najpierw nim podejmie się tak ważną decyzję nie powinno się rozważyć wszystkich za i przeciw?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz